zaraz.

- Boise. Tam zanocujemy. Wracamy na drugi dzień rano.
Byłaby naiwna, zakładając możliwość zaistnienia czegokolwiek
Milli albo wyczuwanie dotykiem coraz silniejszych kopnięć i ruchów
an43

ucząc się ich miękkości, dopasowując do swojej dłoni.
dzieci, teraz szmuglują organy. Problem w tym, że ulica siedzi cicho.
Półtora kilometra przez górski las praktycznie bez butów...
Millę na myśl o porwanych malutkich latynoskich dzieciach, które nie
dłońmi kolana kobiety i rozwarł je gwałtownie, nie czekając na
- Boise. Tam zanocujemy. Wracamy na drugi dzień rano.
45
życia.
knajp była w gruncie rzeczy głośnymi i wesołymi miejscami, w


Laura wzruszyła ramionami.

zdecydowanie więcej czasu.
ufał nikomu do końca. I miał rację, przyznała. Ona wprawdzie
drodze. Ale nie zrobił tego, bo oboje nie stanowili dla niego żadnego

- Aż tyle? - Milla była zaskoczona.

Zdjął z niej szlafrok i spojrzał na nagie ciało.
pomyślał po raz setny, czując dojmujące kłucie w skroniach. Ale nie o
Richard nalał wina do dwóch kieliszków.

450

jedyne miejsce w całym domu, o które się niepokoili.
-To nie twoja wina, myszko.
wzdragała się i kłóciła z nim, aż dał jej spokój. Musiała zajść