projektu, itp.). Decydują one o zawartości projektu, tym samym o jakości wyniku

się za robienie porządku. Najpierw dokończyłem malowanie drzwi resztą farby, która nie zdążyła zaschnąć, a potem
- Tak późno?
MAŁY KSIĄŻĘ I RÓŻA
kompromisu. Podczas spotkania jednak Gene odrzucił minimalne ustępstwa zaproponowane przez Huffa. Oświadczył, że nie kupią go nic nieznaczące podwyżki pensji i puste obietnice poprawy warunków pracy. Oznajmił, że nie ustanie w wysiłkach, dopóki Hoyle Enterprises całkowicie nie przejdzie pod władanie związków zawodowych. Iverson opuścił zebranie i nikt go już więcej nie zobaczył. - Po wyjściu Iversona mój brat wspomniał coś o zamknięciu na dobre gęby temu agitatorowi - podsunęła Sayre. - Tak zeznali na rozprawie świadkowie. Podczas przesłuchania przez pana McGrawa dodali również, że Chris nie mówił tego poważnie - uśmiechnął się drwiąco Rudy. - Na procesie wspomniano o tym, że jeśli ktoś planuje morderstwo, nie mówi o tym w pokoju pełnym ludzi. - Może mówi, jeżeli jest Hoyle'em. Szeryf spojrzał na nią z wyrzutem. - Iverson próbował uczynić moją rodzinę odpowiedzialną za wszystkie wypadki przy pracy w odlewni - powiedziała. - Firma poniosła za nie odpowiedzialność. Teraz to Sayre spojrzała na szeryfa z wyrzutem. - Ta kara to żart. Kiedy Hoyle Enterprises zostaje przyłapane na łamaniu przepisów bezpieczeństwa, co w rezultacie doprowadza do śmierci dwóch, o ile pamiętam, pracowników i poważnego okaleczenia kolejnego z nich, płaci grzywnę, co jest wliczone w koszty firmy. Dostają prztyczek w nos i to wszystko, aż do następnego wypadku. Przed każdą wizytą inspektorów z OSHA czyszczą akta na tyle, by pomyślnie przejść kontrolę, a potem wszystko wraca do normy. Ta odlewnia to zagrożenie dla życia i dobrze o tym wiesz, Rudy. Iverson był agitatorem - ciągnęła - i możliwe, że najohydniejszym stworzeniem na całej planecie. Nie znałam go i prawdopodobnie wcale bym go nie lubiła, ale imponuje mi to, czego próbował dokonać. Huff i Chris na pewno myślą inaczej. - Setkom pracowników nie podobało się to, co robił. Zagrażał ich egzystencji. Bez pracy nie mieliby czym wykarmić swoich rodzin. Może Iverson mógł sobie pozwolić na strajk, ale nie oni. Wielu z nich pragnęłoby ujrzeć go martwym. - Niemniej, jak rozumiem, nikt go takim nie zobaczył. W ten sposób Chrisowi się upiekło, prawda? - Chris został uniewinniony, ponieważ ława przysięgłych uznała, że jest niewinny. - Tylko połowa z nich. Celny cios, ale niewystarczająco silny. Sayre nie spodziewała się, że szeryf opuści gardę. Mogłaby tu siedzieć przez cały dzień, bombardując go pytaniami i oskarżeniami, ale strata czasu. Rudy Harper do ostatniego tchnienia będzie bronił Hoyle'ów, ponieważ sprzedał im duszę i ciało. Sayre wątpiła, by niesłabnąca wierność szeryfa wobec jej rodziny była powodowana uczuciem, lojalnością czy łapówkami, które dostawał. Podejrzewała, że robił to z nawyku. Był niczym człowiek, który pali jednego papierosa za drugim, nawet sobie tego nie uświadamiając. Rudy kłamał dla jej rodziny tak długo, że wyrobił sobie odruch warunkowy, a naginanie faktów przestało być kwestią sumienia i wyboru. Poza tym, całkiem możliwe, że tym razem wcale ich nie próbował bronić. Chris został niesłusznie posądzony przez ambitnego prokuratora, który usiłował wyrobić sobie markę i nazwisko, wsadzając za kratki znaną osobę z pokaźnym majątkiem. Tak właśnie przedstawił to artykuł redakcyjny, który przeczytała dziś rano. Jej brat mógł posłużyć jako wygodny kozioł ofiarny w tajemniczej sprawie, która nigdy nie zostanie rozwiązana. Jeśli Chris nie popełnił zbrodni, za którą stanął przed sądem, jej uporczywe podejrzenia wobec
Podniosła wzrok i dopiero wtedy spostrzegła pełen sa¬tysfakcji uśmiech na twarzy Marka. On sądził, że ją kupił!
- Z tym akurat się zgadzam. - Zerknął na zegarek. - Kolacja zostanie podana za kwadrans, przedtem Ingrid i ja wypijemy w salonie małego drinka. Będzie mi miło, jeśli do nas dołączysz.
zawieszone na ścianach, porozrzucane na podłodze. Gdziekolwiek się spojrzało, wszędzie wzrok natrafiał na maskę.
dzieckiem. Róża wiedziała, że dręczące Małego Księcia pytanie "Dlaczego dorośli są tacy dziwni" złagodziła
wieczorem, to rano Badacz Łańcuchów nie tylko odzyska swoje Światło Księżyca, ale nawet nie będzie pamiętał, że
rozkwitnąć równocześnie ze wschodzącym słońcem. Nie mógł wyjść z podziwu, że choć wciąż jest taka sama, to
- Przykro mi, ale go nie oddam.
Chwilowe porozumienie, osiągnięte dzięki misiowi, po¬szło w niepamięć.
- Cieszysz się z tego, prawda? Wreszcie masz swoją upragnioną zemstę. - Nie chciałam się na tobie mścić, Huff. - Niosłaś transparent przeciwko własnemu ojcu. Jeżeli to nie jest zemsta, to jak to nazwiesz? - Przede wszystkim nie nazwałabym cię ojcem. - Rozłączyła się, zanim odpowiedział. - Halo? Chris uśmiechnął się do słuchawki. - Przynajmniej zmusiłem cię do rozmowy ze mną - powiedział do Lili Robson. - Cześć, Chris - odparła chłodno, jak wtedy, gdy odjeżdżała z ich idyllicznego pikniku. - Tęskniłaś za mną? - Wahała się z odpowiedzią zbyt długo, żeby powiedzieć nie. - Tak myślałem. Wyczerpały ci się baterie w wibratorze? Może wpadniesz do mnie i razem je sprawdzimy, co? - Nie chcę cię widzieć, dopóki nie załatwisz sprawy ze śmiercią twojego brata, zrozumiałeś? Nie mieszaj mnie do tego. Mówię poważnie, Chris. Jeżeli powiesz mojemu wujkowi, że tamtego popołudnia byłeś ze mną... - George zostanie zwolniony z pracy. Usłyszał, jak gwałtownie nabiera powietrza w płuca i głośno przełyka ślinę. - Słucham? - Inspektorzy z OSHA szukają odpowiedzialnych. Dyrektor do spraw BHP jest zazwyczaj pierwszą osobą, która przychodzi w takim przypadku do głowy, nie sądzisz? Gdyby George dobrze wykonywał swoją robotę, wiedziałby, że ten podajnik wymagał naprawy. Zamknąłby go i nie pozwolił uruchomić do czasu naprawy i przeglądu wykonanego przez wykwalifikowanego technika. Billy Paulik nie straciłby wtedy ramienia, my nie mielibyśmy ludzi Nielsona pikietujących przed fabryką, a odlewnia nadal pracowałaby pełną parą. - Nie możesz obwiniać George'a! - krzyknęła. - Nigdy nie chciałeś, żeby wyłączył tę maszynę. Mój mąż robi tylko to, czego chcecie ty i Huff. - W takim razie sugerujesz, że jest zbędny. Nie będziemy za nim tęsknić, gdy zostanie zwolniony. - Chris, proszę. Słysząc drżenie w jej głosie, uśmiechnął się i pogratulował sobie w duchu pomysłu, żeby zastosować tę taktykę. - Zwolnienie George'a jest ostatecznością, Lila. Przede wszystkim pomyślałbym o wsparciu go, gdy inspektorzy się do niego dobiorą. Chcę, żeby został na swoim stanowisku, a ty możesz mu to zagwarantować. - Jak? - W poniedziałek rano udasz się do biura szeryfa i powiesz swojemu wujkowi Rudemu, że w niedzielę po południu, gdy zginął Danny, ja byłem z tobą. Będzie to podwójnie dobry uczynek, Lila. Po pierwsze, spełnisz swój obowiązek jako uczciwej obywatelki, mówiąc prawdę przedstawicielowi prawa i uwalniając niewinnego człowieka od dalszych prześladowań. Po drugie, ocalisz męża przed utratą pracy. Widzisz, myślałem sobie o tym nowym adwokacie, którego wynająłem, i o tym, jak drogo będzie kosztować uniknięcie oskarżenia mnie o zbrodnie. Spytałem sam siebie, dlaczego muszę marnować czas i pieniądze, kiedy mogę szybko zakończyć całe to zamieszanie. Powinienem tylko przedstawić alibi - przerwał na chwilę. - Nie spytam, czy to zrobisz, bo wiem, że tak się stanie. A tak przy okazji: dopóki się tobą nie znudzę, masz być gotowa na każde moje zawołanie, wyglądać ślicznie i marzyć tylko o tym, by pójść ze mną do łóżka. Zrozumiałaś? - spytał, naśladując jej wcześniejszy ton. - To ja zakończę ten romans, nie
znalazł choć jedną kartkę - dajcie mi szybko znać, abym mógł wszystkim dopowiedzieć dalszy ciąg tej niezwykłej


w jego oddech - nieco chrapliwy, ale nie gorszy niż

na odpowiedzialność - przekonywał z zapałem. - Zostawi¬my kogoś przy Henrym, a sami...
Ingrid nie dała za wygraną.
znajdował się wraz z Różą na planecie Szczęśliwego Imienia. Spotkali tam Smutną Dziewczynę.

- Jak to? Przecież tu siedzę, rozmawiam z tobą, nalałem ci wody...

kolor włosów,
- No właśnie.
dowody... Bóg mi świadkiem, że wolałbym ich nie

- Ingrid nie jest moją kochanką - zaoponował gwałtow¬nie Mark.

- Mówię, że prawdopodobnie tym razem posunął się
- Bierz wszystko na rachunek rancza. Mamy otwarty
pierwszego z braci, zwracając się do Maggie - to